Cztery włoskie lotniska otrzymały ostrzeżenie, że mogą zostać objęte ograniczeniami w dostawach paliwa lotniczego w związku z problemami z dostawami od kluczowego dostawcy - informuje "Politico". Polski minister energii Miłosz Motyka zapewnia z kolei, że nie ma ryzyka niedoborów wśród polskich dostawców, ale potwierdził, że cena paliwa lotniczego wzrosła dwukrotnie w ostatnim czasie, a konkretnie od początku konfliktu na Bliskim Wschodzie.
Porty lotnicze w Bolonii, dokąd latają już Polskie Linie Lotnicze LOT, Mediolan-Linate, a także w Treviso i Wenecji mogą wdrożyć ograniczenia usługi tankowania w związku z niedoborami paliwa w Air BP Italia.
Włoska agencja prasowa ANSA poinformowała, że spółka zależna brytyjskiego giganta naftowego BP przekazała liniom lotniczym, że priorytet będą miały loty pogotowia ratunkowego i rejsy państwowe, a także loty trwające ponad trzy godziny. Pozostałe rejsy mogą podlegać ograniczeniom do co najmniej do 9 kwietnia.
Danilo Recine, wiceprezes włoskiego związku pilotów ANPAC, ostrzegł na antenie stacji Sky TG24, że problem stanie się rzeczywistością, jeśli nie uda się znaleźć rozwiązania dla blokady Cieśniny Ormuz.
Premier Włoch Giorgia Meloni odwiedziła w piątek i sobotę państwa Zatoki Perskiej w celu zagwarantowania stałego dostępu do kluczowych dostaw energii w obliczu wojny w Iranie. Zapowiedziała, że podejmie stosowne działania, żeby Włochom nie zabrakło niezbędnych produktów.
Niedobory paliwa mogą dotknąć także inne europejskie porty lotnicze. Najbardziej oblegany przez podróżnych Londyn-Heathrow i inne brytyjskie lotniska należą do najbardziej narażonych na problemy. Niektóre porty lotnicze już zgłosiły zakłócenia w lotach związane z niedoborem paliwa. Na liście zagrożonych w dalszej kolejności są lotniska we Francji i Portugalii.
A jak sytuacja wygląda w Polsce? – Z paliwem lotniczym jest problem. Jego cena jest dwukrotnie wyższa niż przed rozpoczęciem tego konfliktu, przed końcem lutego – przekazał Miłosz Motyka na antenie programu "Onet Rano".
Minister energii zaznaczył przy tym, że "nie ma sygnałów, by paliwa lotniczego miało zabraknąć po stronie polskich dostawców". Niemniej, jak dodał, część przewoźników reaguje na koszty. – Słyszymy, że jeżeli chodzi o część przewoźników, szczególnie tych niskokosztowych, to ograniczają siatki połączeń – ujawnił Motyka.
Poprosiliśmy również o komentarz Polskie Linie Lotnicze LOT. – PLL LOT mierzą się dziś, podobnie jak cała branża, z bezprecedensowym wzrostem cen paliwa, który istotnie podnosi koszty operacyjne. Spółka prowadzi działania hedgingowe, jednak przy tak dynamicznych zmianach rynkowych nie są one w stanie w pełni zneutralizować presji kosztowej – podkreślono w odpowiedzi narodowego przewoźnika znad Wisły.
– Dostrzegamy ograniczone możliwości przełożenia tych wzrostów na ceny biletów. Dlatego koncentrujemy się na optymalizacji operacyjnej dostosowując kształt siatki połączeń do nowych realiów. Równolegle na bieżąco monitorujemy sytuację geopolityczną i elastycznie zarządzamy flotą, kierując ją tam, gdzie możliwe jest utrzymanie stabilnych operacji. Jesteśmy gotowi do powrotu na zawieszone kierunki, gdy tylko pozwolą na to warunki bezpieczeństwa – uspokajają PLL LOT.
Podanie adresu e-mail oraz wciśnięcie ‘OK’ jest równoznaczne z wyrażeniem
zgody na:
przesyłanie przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w
Warszawie, adres: Sielecka 35, 00-738 Warszawa na podany adres e-mail newsletterów
zawierających informacje branżowe, marketingowe oraz handlowe.
przesyłanie przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w
Warszawie, adres: Sielecka 35, 00-738 Warszawa (dalej: TOR), na podany adres e-mail informacji
handlowych pochodzących od innych niż TOR podmiotów.
Podanie adresu email oraz wyrażenie zgody jest całkowicie dobrowolne. Podającemu przysługuje prawo do wglądu
w swoje dane osobowe przetwarzane przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z
siedzibą w Warszawie, adres: Sielecka 35, 00-738 Warszawa oraz ich poprawiania.